Ciekawość silniejsza niż strach. Jak budować w dziecku odwagę do tworzenia

16 października 20264 minAutor: Janek Romanowicz

Ostatnio naszły mnie pewne przemyślenia po lekturze rozmowy z Kacprem Nowickim w książce „RzeczpospolitAI”. Jego pierwszy startup w Dolinie Krzemowej upadł. Mimo to w wieku 48 lat zaczął od nowa i zbudował Nomagic, firmę, która tworzy roboty z AI do pracy w magazynach. Zapytany, czy się nie bał, odpowiedział mniej więcej tak: kiedy masz wyjść z domu w ciemną noc, możesz się bać i zostać w środku. Albo możesz się trochę bać, ale być ciekawym, co cię spotka.

To pytanie warto zadać sobie jako rodzic: którą z tych dwóch postaw wzmacniamy u naszych dzieci?

Odwaga zaczyna się od budowania

Kiedy Nowicki brał się za robotykę, nie miał o niej pojęcia. Nie przeraziło go to, bo jako nastolatek półtora roku budował z ojcem jacht w stodole. Uczył się narzędzi, rozwiązywał kolejne problemy i robił coś od zera.

Dla mnie to najważniejsza myśl całej rozmowy. Odwaga do wielkich rzeczy nie bierze się z motywujących przemówień. Bierze się z doświadczenia: „kiedyś już zrobiłem coś, czego nie umiałem, i dałem radę”. Dziecko, które w wieku 10 lat zbuduje coś swojego, za 20 lat nie będzie się bało nowego wyzwania. Nawet w dziedzinie, o której nic nie wie.

Nie każdy ma stodołę i czas na budowę jachtu. Ale dziś każde dziecko ma pod ręką narzędzia do budowania: z pomocą AI może stworzyć grę, aplikację czy stronę bez lat nauki programowania. Pytanie tylko, czy używa ich do tworzenia, czy wyłącznie do konsumowania. Na tym skupiam się na zajęciach w Tytanach AI: żeby dziecko wyszło z nich z czymś, co samo stworzyło.

Pierwsza wersja to dopiero początek

W robotyce nie da się oszukać. Chatbot, który się pomyli, poprawisz innym poleceniem. Robot, który myli się co dziesiąty raz, jest bezużyteczny. Nowicki opisuje swoją pracę jako długie wyłuskiwanie ostatniego procenta, od którego zależy, czy system działa. Wielu konkurentów z efektownym marketingiem zniknęło z rynku. Jego roboty pracują w kolejnych magazynach.

Do tego dochodzą odmowy. Żeby znaleźć pierwszych ludzi do zespołu, wysłał około 30 maili i dostał dwie odpowiedzi. Z inwestorami jest podobnie: jedna realnie zainteresowana osoba na 40 rozmów to według niego normalny wynik.

Dzieci wychowane z AI dostają efekt „wow” w kilka sekund. Gra działa po jednym poleceniu. Ale prawdziwa nauka zaczyna się później: kiedy coś nie działa i trzeba zrozumieć dlaczego. Albo kiedy pomysł nikogo nie zachwycił i trzeba spróbować jeszcze raz. Cierpliwości do ostatniego procenta AI za dziecko nie wyćwiczy.

Nie każde dziecko ma być odkrywcą

Uczciwie trzeba dodać - nie każdy ma zakładać firmę lub start-up. Przeczytałem ostatnio ciekawy przykład o żeglarzach: jeden chce odkrywać nowe kontynenty, drugi woli spokojne morza. I nie ma w tym nic złego.

Zgadzam się z tym w stu procentach. Nie chodzi o to, żeby wychować małych przedsiębiorców. Chodzi o to, żeby dziecko miało wybór: wiedziało, że może zbudować coś swojego, nawet jeśli wybierze inną drogę. I żeby niezależnie od tej drogi rozumiało technologię, która zmienia dziś niemal każdy zawód. Część profesji zostanie zautomatyzowana. Ludzie, którzy rozumieją AI i potrafią z nią tworzyć, szybko nie znikną.

Pytanie na ten tydzień

Pomyśl o ostatnim tygodniu swojego dziecka. Ile razy coś zbudowało, a ile razy tylko coś obejrzało? Ile razy próbowało czegoś, czego jeszcze nie umiało?

Nie potrzebujecie jachtu. Wystarczy wspólny projekt: karmnik dla ptaków, prosta gra, strona o ulubionej drużynie. Coś, co trzeba skończyć, nawet jeśli po drodze nie działa. Bo ciekawość silniejsza niż strach nie jest cechą charakteru. To nawyk, który się ćwiczy.

A jeśli chcesz, żeby twoje dziecko budowało z pomocą AI pod okiem kogoś, kto robi to na co dzień, zapraszam na darmową lekcję próbną w Tytanach AI. Poprzedni wpis z tej serii: Przyszli liderzy siedzą dziś w szkolnych ławkach.

Janek Romanowicz, Tytani AI

Chcesz, żeby Twoje dziecko odkryło supermoce AI?

Sprawdź, jak uczę dzieci sztucznej inteligencji w bezpieczny i kreatywny sposób.